Dzień dobry,

 

Tak jak wspominałam w ostatniej notce, w piątek po południu pojechaliśmy do Milicza. Pojechaliśmy do Milicza jednym dużym autem,

ponieważ mój kochany wujek jest teraz w sanatorium w Cieplicach i wracał na weekend do domu dlatego Nas zabrał ze sobą. Oczywiście

wzięliśmy ze sobą rowery, spakowaliśmy je na przyczepkę ponieważ w aucie nie było już miejsc a to dlatego, że jechał z nami też mój brat ze

swoją narzeczoną Magdą, no i oczywiście nasza mama. Czyli jechało Nas 6 osób i kochany Teduś. Na miejscu byliśmy tak koło godziny 21. W

sobotę rano wstałam potem zjadłam obiad, wypiłam kawę i przed godziną 18 pojechaliśmy na działkę, mojej kochanej Cioci Joli czyli mojej

chrzestnej i jej dzieci. Mają połączone teraz dwie działki, dlatego mają tam teraz dużo miejsca. W sumie to nie był grill tylko paliło się

ognisko, a to co jest robione na ognisku jest o wiele smaczniejsze, bynajmniej ja tak uważam. Było bardzo fajnie na tym ognisku a to chyba

dlatego,że było Nas wyjątkowo dużo bo aż 15 osób, chyba o nikim nie zapomniałam i policzyłam wszystkich. To oczywiście było ognisko w

gronie najbliższych, my pojechaliśmy do domu tak po godzinie 21, chociaż zabawa trwała dłużej bo byli tam do godziny 23. Jednak ja 21

byłam troszkę zmęczona więc pojechaliśmy do domu, tzn. m.in. do domu naszej babci bo tam spaliśmy. A w niedzielę pojechaliśmy sobie

rowerami na wycieczkę, pojechałam ja ze swoim narzeczony, moja kochana Ciocia Jola z kochanym wujkiem Darkiem, moja mama i mój brat

z Magdą, pojechaliśmy sobie najpierw popodziwiać piękne stawy, ptaki itp, a potem pojechaliśmy do pierogarni gdzie mają pyszne pierogi.

Jak jechaliśmy na te pierogi to taką drogą rowerową i po drodzę mieliśmy super miejsce na odpoczynek i tam stanęliśmy i zrobiliśmy sobie

oczywiście zdjęcie rodzinne, które oczywiście dodam na blog. Po zjedzeniu pierogów pojechaliśmy m.in do Naszej kochanej babci a kochana

Ciocia Jola pojechała do swojego domu spakować kochanego wujka Darka. Do domu ruszyliśmy tak o 18 a na miejscu byliśmy parę minut po

godzinie 24. Jechaliśmy tak długo ponieważ były aż dwa wypadki na drodze do domu i dlatego staliśmy w dwóch gigantycznych korkach i

byliśmy tak późno.

Jednak i tak zaliczam weekend do ZDECYDOWANIE UDANYCH.

 

3

2

1