Dzień dobry,

 

Wiem, że dosyć długo nie pisałam ale to przez to, że tata nie najlepiej ostatnio się czuje. Wszystko zaczęło się dziadziać w pierwszy dzień

świąt. Tzn. po Wigilii nie pojechaliśmy na pasterkę, a co roku jest dla nas ważne , jednak przed godziną 22 zrobiłam się bardzo zmęczona i

poszłam spać ale miałam wielkie wrzuty sumienia, że nie pojechałam na pasterkę, dlatego w pierwszy dzień świąt wstałam dosyć wcześnie

i pojechaliśmy do kościoła. Po naszym powrocie tata zjadł obiad, troszkę odpoczął i zapragnął wypić kawę i zjeść ciasto. Tata bardzo lubi

ciasto jednak okropnie zakrztusił się kawą. Zjadł kawałek ciasta i mamusia przyszła dosłownie na sekundę do mnie, zobaczyć jak ja się czuję,

no i w tym czasie tata podniósł kawę i wlał w siebie około pół kubka, to się działo dosłownie w paru sekundach. Czegoś takiego jeszcze nie

widziałam i mam nadzieję, że więcej to się nie powtórzy. Po tym wszystkim tata zapragnął jechać do Miłkowa, czyli tam gdzie teraz

przebywa. Mama z moim kochanym Piotrusiem zapakowali tatę do auta i pojechali do Miłkowa, mamusia oczywiście wszystko opowiedziała

tam, co się wydarzyło więc po chwili ściągnęli tacie flegmę i trochę było lepiej ale niestety nie spał całą noc i czasami kaszlał. Na drugi dzień

mama pojechała do taty ale jest tylko karmiony przez peg, w ogóle nic nie je. Myśleliśmy, że z czasem i ten problem zniknie ale niestety była.

taty Pani Doktor, która stwierdziła, że tata zostanie karmiony przez peg, żeby sytuacja nie powtórzyła się. Jednak tacie nie podoba się to

wszystko i chce walczyć oto, żeby znowu jeść. Dla nas najważniejsze jest to aby tata był szczęśliwi i pomożemy tacie w tym w czym możemy

mu poomóc. A ja zaczęłam chdzoić na akupunkture laserową z powodu m.in tego brzuch co mnie boli za zwyczaj po lewej stronie. Postaram

sie przejść z akupupunktury laserowej na zwykłą, jest to dla mnie okropny strach bo boje się igieł ale wiem, że nie ma nic za darmo. A od nie

jednej osoby słyszałam, że akupunktura potrafi zdziałać cuda więc ja też chcę to poczuć i móc się pochwalić, że te igiłki mi pomogły.

W ostatniej notce pisałam, że prawdopodobnie, pójdę na sylwestra na tą świetlicę na Duchawie, gdzie chodzę praktycznie co roku.

Zastanawiałam się dniami i nocami czy tam pójść ale mój kochany narzeczony i mama cały czas powtarzali, żebym szła więc poszłam. Czułam

się wyjątkowo tego wieczora. Zostałam bardzo fajnie uczesana, tzn. mi bardzo się podobała ta fryzurka. Każdy mówił, że mam fajną fryzurkę,

pasującą, miałam też cudowny makijaż i cudownie zrobione paznokcie. Na świetlicę poszliśmy około godziny 19 a do babci,tam gdzie spałam

przyszłam po godzinie 24. Niestety w ogóle nie tańczyłam ale mimo to było naprawdę fajnie.

 

Pozdrawiam cieplutko,

Marlena

 

sylwestra

zima