Dzień dobry,

 

Zacznę może od tego jak w zeszłym roku m.in zbierałam pieniążki z 1 %. Wysłałam około 5 tysięcy listów do osób sprzedających na allegro,

w tych listach opisałam całą naszą historię choroby i prośbę o przekazanie nam pieniążków z 1 %. Były przeróżne odpowiedzi np. że to dobry

pomysł i że mam spierdalać. Ludzie zdrowi czasami nie umieją zrozumieć osoby chorej, która musi zebrać pieniążki na swoje leczenie. Tak

sobie to tłumaczyłam, jak ktoś mi tak odpisał nie ładnie. Tak się starałam ale pieniążków na subkoncie niestety  nie było więcej. Gdyby nie

pewien ktoś z Gdańska, uzbiralibyśmy 4 tys. zł a tak, dzięki temu komuś uzbieraliśmy około 11 tys. zł. A tak w ogóle jak pisałam te listy na

allegro, to jedna Pani odpisała mi, że już się rozliczyła ale na poprawę humoru wysłała mi piękny zegarek, którego oczywiście dodam zdjęcie.

A co u nas słychać, tak ogólnie to wielki dramat bo tata ma dalej zabronione aby jeść.To wszystko dla taty dobra. Je teraz czasami, zjada taki

deserek, w małym słoiczku, taki deserek dla maluszków, ten taki dobrze zmielony i taki deserek puszysty, jest nam bardzo przykro, że tata już

nie może jeść. Zawsze jak teraz jedziemy do taty to jest bardzo smutny, powtarza czasami, że choroba z nim wygrała, jest nam tak przykro

jak to słyszymy, że szok. Wcześniej zawsze się uśmiechał, jak tatę odwiedzaliśmy a teraz w ogóle się nie uśmiecha i to nas boli najbardziej.

Jednak zdajemy sobie sprawę z tego, że z czasem będziemy musili pogodzić się z tą decyzją i tata też.

W miniony wtorek, były walentynki, jak dla mnie zawsze był to i jest wyjątkowy czas. Chociaż moje walentynki trwły już od soboty. W sobote

dostałam pierwszy walentynkowy prezent w postaci wielkiego serduszka z biszkoptu, oblanego w czerwonej połowie. A we wtorek rano

dostałam od mojego kochanego Piotrusia, piękny bukiet, pięknego kwiatuszka w doniczce, jestem ciekawa jak długo wytrzyma bo zawsze jak

dostanę kwiatka w doniczce to kwitnie pięknie około dwóch tygodni. Zawsze dbam o swoje kwiatuszki ale szybko usychają. I ciśnie się

pytanie na usta ” co Ona z nimi robi, że tak szybko jej kwiatki usychają ? ‚. Sama nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Wracając do

walentynek, to pod wieczór mój kochany narzeczony wziął mnie do cukierni i w pewnym momencie zostawił mnie i pobiegł do toalety ale

było zupełnie inaczej, bo patrzę po 5 minutach gdzie jest i widzę jak maszeruje z piękną różą dla mnie. Byłam bardzo mile zaskoczona.

 

Pozdrawiam cieplutko,

Marlena Witkowska