Dzień dobry,

 

Zacznę od tego, że cały czas zbieramy nakrętki, które bardzo nam pomagają w zbieraniu pieniążków na leczenie. Jeśli ktoś ma nakrętki i chce

nam podarować to my przyjmiemy. Liczy się każdy woreczek nakrętek.  Ostatnio otrzymaliśmy mnóstwo nakrętek, m.in od Pani Agaty Szpili i

jej męża, a także ze Szkoły Niepublicznej przy Centrum Medycznym w Karpaczu. Za co ogromnie dziękujemy. Każda nakrętka odgrywa ważną

rolę. Ostatnio sprzedaliśmy nasze nakrętki i dostaliśmy za nie 720 zł, moi kochani i ja uważamy, że to ładne pieniążki jak za te nakrętki.

Jeszcze będziemy sprzedawać nakrętki z Milicza, oczywiście jak je sprzedamy to napiszę na blogu ile za nie dostaliśmy.

Przypominam, że cały czas można nam przekazać pieniążki z 1% w zeznaniu rocznym PIT, nasz KRS 0000186434, wpisując jako cel

szczegółowy należy wpisać : na rehabilitację dla rodziny Witkowskich 207/W. Każdy grosz się liczy.

Teraz napiszę co u Nas słychać ?

Dla nas wielką pociechą jest to, że tata zaczął dostawać czasami pewne posiłki, jednak cały czas mamy nadzieję, że tata zacznie jeść na co ma

ochotę. Bo ostatnio nasżła tatę chęć zjedzenia placków ziemniaczanych a niestety nie może jeść takich rzeczy, Pani Doktor która zajmuje się

tatą, odradziła jedzenie takich rzeczy, żeby nie zakrztusił się ponownie. Jednak mimo tłumaczenia tata jest nadal nieszczęśliwy, co nam

zdecydowanie nie pasuje.

Od 22 lutego do 26 lutego byłam ja z moim narzeczonym, z mamą i naszą kochaną Martynią, czyli z moją, kochaną kuzyneczką w

Zakopanym. Poniekąd sponsorem naszej wycieczki była moja mama ale niech to zostanie naszą tajemnicą za co moja mama płaciła. Jak

zajechaliśmy w środę to strasznie wiało, czasami w nocy wiatr był tak silny, że myślałam o najgorszym. W dzień nie było lepiej. A w nocy było

gorzej.

Już chciałam wracać do domu ale stwierdziłam, że wytrzymam jeszcze jedną noc i jak nic się nie zmieni to wrócimy. Jednak wiatr się uspokoił

i było fajnie. Mimo tego okropnego wiatru pojechaliśmy do śnieżnego labiryntu, tam akurat na szczęście nie wiało ale ciężko mi się tam

chodziło, bo śnieg był już w pewnym sensie roztopiony ale dałam radę i to się liczy. W piątek przed południem pojechaliśmy na Gubałówkę

ale niestety było tam zimno i wiał wiatr, wieczorem ja ze swoim Piotrusiem pojechaliśmy do mega góralskiej karczmy, poszliśmy tam na

kolację. W sobotę przed południem pojechaliśmy na Krupówki, a wieczorem pojechaliśmy na kulig, tylko niestety był na kołach i siedzieliśmy

w takimwozie cygańskim. Ta przejażdżka trwała około godzinę, potem około godziny siedzieliśmy w takim góralskim szałasie, gdzie na

środku było ognisko a z boku siedziała kapela góralska i grali góralskie piosenki, potem zjedliśmy kiełbaskę z ogniska i wróciliśmy do pokoju.

Uwielbiam jeździć do Zakopanego. Uwielbiam ten góralski klimat i na pewno jeszcze tam wrócę.

Dzień kobiet był pachnący, dzień przed tym dniem była cudowna Pani Agata z mężem i od wspaniałego męża Pani Agaty dostałam ja i

mama piękne tulipany, w ten cudowny dzień dostałam rafallo i mama też, a to dostaliśmy od mojego brata,  a wieczorem dostaliśmy

piękne tulipany od mojego narzeczonego. Ten dzień uważam za cudowny.

 

Pozdrawiam cieplutko,

Marllena

Zakopane 3

Zakopane 2

 

Zakopane