Co u nas słychać ?

Dzień dobry,

 

We Wtorek byłam w kinie na tym sławnym filmie, to znaczy wszyscy tak mówią ale mnie i mojego narzeczonego w ogóle nie zachwycił. A

byliśmy na filmie ” Narzeczony na niby „. Mieliśmy iść do kina w niedzielę, ale poszliśmy we wtorek bo niestety w niedziele pokrzyżowały

Nam się plany. Miałam do wyboru jakiś dzień w tygodniu więc wybrałam wtorek, bo w ten dzień jest trochę taniej w kinie. Na Walentynki idę

do kina kolejny raz, ale uwielbiam chodzić do kina. Tym razem pójdziemy na kolejny polski film ” podatek od miłości „. Mam nadzieje, że ten

film będzie zdecydowanie lepszy. Wracając do poprzedniego filmu, to pamiętam jak raz się zebrałam do kina, pojechaliśmy i poszliśmy na ten

film ale niestety spotkała Nas niespodzianka, nie było już miejsc do kina, nie ukrywam, że się rozczarowałam. Następnym razem jak szliśmy

na ten film to zarezerwowałam miejsca na sali, żeby były miejsca dla nas, żeby znowu nie zabrakło. Jak będziemy szli w Walentynki to znowu

będę cwana i zarezerwuje siedzenia dla nas, już wiem jak to robić więc zrobię to z wielką chęcią.

A też we wtorek przyszły nasze ulotki. Fakt, faktem mamy już luty, ale wiele osób teraz się rozlicza, więc rozdajemy ulotki i wierzymy bardzo

mocno, że kwota którą uzbieramy nie będzie zła. Ulotki wydrukowałam i zrobiłam projekt na allegro. Muszę się przyznać, że wszystko poszło

tak szybko, że sama w to nie wierzyłam, byłam pewno, że przyjdą w piątek a były już we wtorek. Jeśli ktoś ma problem z ulotkami to polecam

allegro. Teraz się o coś spytam. Czy jest ktoś chętny rozdać nasze ulotki ? Czy ktoś chce Nam pomóc ?

Za miesiąc skończymy mi się chyba Koenzym Q10, bo w pudełeczku zostało już mało kapsułek. Jest problem z jego połykaniem ale

znalazłam sposób na niego. Biorę 600 mg, i jak kupiłam takie kapsułki to nie ukrywam, że miałam problem z jego połknięciem, zresztą każdy

mówił że one są bardzo duże więc od tamtej pory kupuje sobie 200 mg i 400 mg i łykam rano dwie kapsułki. Rano bo je troszkę rozpuszczam

w herbatce. Każdy sposób jest dobry, nie raz pisałam, że koenzym mi pomaga więc muszę go łykać.

 

Pozdrawiam,

Marlena

Co u Nas słychać po świętach ?

 

Dzień dobry,

 

Przepraszam, że tak długo nie pisałam ale problemy nas nie opuszczają, mama się źle czuje przez to i ja nie najlepiej się czuję. Jest mi tak

przykro, że musimy cierpieć razem, ale czasami tak bywa i trzeba sobie z tym poradzić. Wierzę w to, że wszystko się ułoży. Teraz też załatwiam

ulotki bo zdecydowanie nam się zmieniły. Na starym zdjęciu jest tatuś, a tatusia już nie ma. I w opisie też jest wspomniane o tacie i niestety

musimy to wyciąć. Dalej nam bardzo smutno, że nie ma z nami taty. Te święta były bez taty i nie udaje że był to dla nas bardzo ciężki czas.

Zawsze kupowaliśmy tacie prezent  pod choinkę, a w tym roku musieliśmy kupić ładny znicz. Te święta były dla nas inne. W Nowy Rok też

siedzieliśmy sami, nawet nie chciało nam się nigdzie iść. W drugi dzień świąt jak zwykle pojechaliśmy w nasze rodzinne strony czyli do Milicza. I

tam było jak zwykle bardzo fajnie. Wracając do ulotek, to są dla nas bardzo ważne, bo jest parę cudownych osóbek, co bierze nasze ulotki do

pracy. Sami chcą. Cieszę się bardzo mocno jak nam rosną pieniążki na subkońcie, dużo ulotek też my rozdajemy, zazwyczaj

jest wiele dobrych serduszek co zgadzają się, żebyśmy zostawi swoje ulotki np. w jakimś sklepie. Uważam, że przykładamy się do rozdania

ulotek, bo wiemy, że w październiku będą napływać pieniążki i jak zwykle będziemy się cieszyć. Jest też parę osób co pytają się czy dalej

zbieramy nakrętki ? To odpowiadam, że tak zbieramy nakrętki bo pieniążki bardzo nam się przydadzą na płatne rehabilitacje.

A musimy ćwiczyć cały czas, żeby czuć się dobrze.

 

Pozdrawiam, Marlena

Życzenia . . .

Życzymy Wam zdrowych i pogodnych
Świąt Bożego Narodzenia.
Niech ten czas spędzony w gronie najbliższych
napełni Wasze serca spokojem i radością.
Niech błogosławieństwo Bożego Dzieciątka
towarzyszy Wam przez całe Wasze życie,
a szczere i najpiękniejsze Bożonarodzeniowe
życzenia spełniają się w każdym momencie.

 

nativity scene

Idą święta . . .

Dzień dobry,

 

Ostatnio byłam we Wrocławiu na Jarmarku Bożonarodzeniowym, akurat była parada ze św. Mikołajem, na początku oczywiście nic nie

widziałam spotkałam się pierwszy raz z takim zachowaniem ludźmi, że normalnie ludzie nie widzieli ani mnie, ani mojego wózka, wchodzili na

mnie i na mój wózek, bałam się, że w końcu ktoś usiądzie mi na kolana. No i mało co widziałam i poszłam drugi raz zobaczyć ten orszak

mikołajem Tym razem mama stanęła po jednej stronie mojego wózka, mój Piotruś z drugiej i udało się, że widziałam wszystko

i mam nawet wspaniały filmik. Z początku byłam bardzo smutna, że nikt mnie nie wdział ale na szczęście szybko to minęło. Na swoim

kochanym Jarmarku Bożonarodzeniowym kupiłam moje mega ulubione owoce w czekoladzie,i langosza. Nie wiem co to ten langosz ale jest

bardzo smaczny. Kupuje się go z serem żółtym albo z serem żółtym i śmietaną. Ja zawsze kupuję tego z serem żółtym i śmietaną. Marzyłam

też o kołaczu, czy kortoszu, niestety nie kupiłam to moje wymarzone ciacho bo wszędzie była gigantyczna kolejka i nie chciało nam się stać w

tej kolejce. A 6 grudnia odwiedził mnie Mikołaj w domu, mój narzeczony przebrał się za Mikołaja i wręczał mi prezenty. Nie ukrywam, że

chodź na chwilę zapomniałam o swojej chorobie i poczułam się jak dawniej, jak czułam się lepiej. Oczywiście zaplanowała to mama z moim

Piotrusiem. Dziękuję im z całego serca, za tą cudowną niespodziankę. Na pewno długo będę pamiętać o moim cudownym Mikołaju. Wiem,

że chcieli abym trochę się uśmiechnęła ale tylko przez parę sekund się śmiałam, dalej jest mi bardzo smutno, że nie ma już z nami

mojego kochanego tatusia. 7 grudnia była kolejna rocznica mojego taty. Jednak ciszy mnie to, że mam już przygotowane na Święta choinkę

dla taty i znicze, oczywiście w kształcie choinek przypruszonych śniegiem.

Zapomniałam wspomnieć, że w tą niedzielę byłam w kinie z moim kochanym Piotrusiem, byliśmy na świątecznym filmie, były to listy do M. 3,

dla nas był to bardzo fajny film. Fajny bo poczułam, że idą święta. W kinie było bardzo fajnie, szczerze to uwielbiam chodzić do kina z moim

kochanym Piotrusiem.

 

Pozdrawiam,

Marlena

Co u Nas słychać ?

Dzień dobry,

Chciałabym bardzo podziękować, za ten piękny, cudowny komentarz. Ja wiem, że tata jest teraz szczęśliwy bo jest przede wszystkim zdrowy i

na pewno spotkał się m.in z tatą, mamą, bratem i innymi. Jednak zaczęliśmy odczuwać tęsknotę. Nigdy nie zapomnę tej soboty gdzie

poszłam do łazienki i mama dostała telefon z Miłkowa, że tata zmarł o godz. 8 rano. To był dla Nas najgorszy dzień. Przepłakaliśmy cały

dzień. Jednak w środę był pogrzeb, ostatnie pożegnanie. Pamiętam wszystko. Nawet teraz jak jedziemy do taty to serce Nam pęka. Nasz

kochany tata zmarł w dniu po swoich urodzinach. Urodziny miał 6 października a zmarł 7 października i to boli najbardziej. Planowaliśmy

prezenty dla taty i zamiast tego szukaliśmy wieńców dla taty, wielki szok.Tego nie da się opisać słowami, co my wtedy czuliśmy. Teraz 7

listopada minął miesiąc i niestety nie byłam u taty bo strasznie padał deszcz i było zimno, a cały czas uważam, żeby tylko nie zachorować.

Ostatnio, we wrześniu najpierw było skromne przeziębienie a potem miałam prawie zapalenie płuc, ale od czego to nie wiem, bo cały czas

siedziałam w domu. No ale żeby być chorym, dużo nie trzeba. Dlatego do taty pojechałam na następny dzień. Jednak i tak cały wtorek

siedziałam przed oknem i czekałam na lepszą pogodę.

Przypominam, że cały czas zbieramy nakrętki, mało kto zbiera dla Nas nakrętki, opłacamy z tych pieniążków potrzebną rehabilitację, która

niestety nie jest refundowana przez NFZ. A ta rehabilitacja jest niestety droga więc fajnie by było gdyby nam się udało zebrać trochę więcej

nakrętek. No i muszę kupować ten drogi Koenzym Q10.

Koniecznie też muszę stworzyć nowe ulotki, to znaczy ja szykuję opis na ulotki i wybieram zdjęcia a pewien pan Kondrat projektuje Nam

ulotki i drukuje. Potrzebne nowe ulotki bo nie ma już taty a na ulotkach jest nadal. Postaram się w tym tygodniu zrobić zdjęcie do ulotki.

Ostatnio weszłam na subkonto i bardzo miło się zaskoczyłam, ponieważ zobaczyłam pieniążki z jednego procenta. W tym roku prawie

nikomu nie daliśmy swoich ulotek a mimo to, ktoś o Nas pamiętał i podarował Nam swój jeden procent w zeznaniu podatkowym PIT. Nasze

subkonto urosło o 1210 zł. BARDZO DZIĘKUJEMY ZA PAMIĘĆ O NAS !

 

Pozdrawiam,

Marlena

Dalej nam bardzo smutno . . .

Dzień dobry,

 

Pisze tą notkę chociaż jest mi bardzo smutno. Są dni, że tylko się smucę, płaczę i przez to źle się czuję, to nie pomaga mi, tylko mnie męczy,

mama i narzeczony cały czas mi powtarzają, żebym przestała płakać i żebym wzięła się w garść, ale moje serce nie chce ich słuchać. Ksiądz

powiedział, że to normalne, że płaczemy więc czasami mogę popłakać z tęsknoty do taty. Już nie pojedziemy do taty na kawę, to też jest

straszne.I jeszcze nie długo dzień wszystkich świętych, mój kochany tatuś pierwszy raz będzie obchodził to święto. Ale kupiłam tacie moje

wymarzone znicze, to znaczy serce i tam jest naklejone mniejsze białe serduszko i jest napisane kochanemu tacie. Nie było ich łatwo znaleźć

ale szukałam ich wszędzie więc musiałam je w końcu znaleźć. Nie obiecuje, że ten dzień będzie jakiś spokojny bo na pewno będę zalany

łzami. Muszę nauczyć się żyć od nowa, jednak będzie to ciężkie.

Skończył mi się koenzym q10, który mi zdecydowanie pomaga, mojemu bratu Koenzym niestety nie pomaga. A mojego kochanego tatusia

już nie ma, dlatego Konenzym Q10 600 mg biorę tylko ja. Niestety tabletki 600 mg są dla mnie za duże więc ostatnio kupiłam dwa

opakowania, 200 mg i 400 mg. Szczerze to wolę brać dwie kapsułki niż jedną taką wielką. Biorę ten Koenzym bo dzięki niemu nie kręci mi się

w głowie, nie robi mi się słabo i nie skaczą mi oczy. Te dwa opakowania, kosztowały mnie 500 zł, trochę dużo ale dzięki niemu lepiej się czuję

więc z niego nie zrezygnuje.

Stała się też rzecz niezbyt przyjemna dla mnie bo usiadłam na wózku inwalidzkim. To znaczy do toalety chodzę i do auta też idę, jadę na

wózku jak jadę do sklepu, czy w mieście, nie ukrywam, że bardzo lubiłam chodzić dużo, teraz się zmieniło bo teraz dużo jeżdżę. Z wózka

korzystam od końca lipca. Parę dni temu dostałam swój wózek. Ten mój wózek, nazywa się helium. Jest w trzech kolorach, jest biały,

czerwony i czarny. Myślałam, że będę się z niego cieszyć. Jednak przyszedł w nie odpowiednim czasie Zauważyłam jednak, że lepiej i ładniej

siedzę na nim i zdecydowanie o wiele łatwiej mi się nim kieruje. Byłam pewna,że ten wypożyczony wózek jest cudowny jednak myliłam się.

Ale usiadłam na wózek inwalidzki i zdecydowałam, że pojadę na ćwiczenia do Polanicy Zdrój, na lokomat. Wiele osób mówi, że po tym lepiej

się czują.Tzn. chodzi o chodzenie. Mama zadzwoni w tygodniu tam do tej Polanicy i wszystkiego się dowie i ustali termin i pojadę tam.

 

Pozdrawiam cieplutko,

Marlena

1

Bardzo Nam smutno . . .

Dzień dobry,

 

Ostatnie miesiące były okropne. A ostatni tydzień zalany łzami, ponieważ 7 października o ósmej rano odszedł mój najukochańszy tatuś.

Napiszę znowu jak się lepiej poczuje bo teraz moje dni, to płacz od rana do wieczora.

 

Pozdrawiam,

Marlena Witkowska

 

1

Zakopane

Co u nas słychać ?

 

 

 

 

Dzień dobry,

 

Zacznę od tego, że cały czas zbieramy nakrętki, które bardzo nam pomagają w zbieraniu pieniążków na leczenie. Jeśli ktoś ma nakrętki i chce

nam podarować to my przyjmiemy. Liczy się każdy woreczek nakrętek.  Ostatnio otrzymaliśmy mnóstwo nakrętek, m.in od Pani Agaty Szpili i

jej męża, a także ze Szkoły Niepublicznej przy Centrum Medycznym w Karpaczu. Za co ogromnie dziękujemy. Każda nakrętka odgrywa ważną

rolę. Ostatnio sprzedaliśmy nasze nakrętki i dostaliśmy za nie 720 zł, moi kochani i ja uważamy, że to ładne pieniążki jak za te nakrętki.

Jeszcze będziemy sprzedawać nakrętki z Milicza, oczywiście jak je sprzedamy to napiszę na blogu ile za nie dostaliśmy.

Przypominam, że cały czas można nam przekazać pieniążki z 1% w zeznaniu rocznym PIT, nasz KRS 0000186434, wpisując jako cel

szczegółowy należy wpisać : na rehabilitację dla rodziny Witkowskich 207/W. Każdy grosz się liczy.

Teraz napiszę co u Nas słychać ?

Dla nas wielką pociechą jest to, że tata zaczął dostawać czasami pewne posiłki, jednak cały czas mamy nadzieję, że tata zacznie jeść na co ma

ochotę. Bo ostatnio nasżła tatę chęć zjedzenia placków ziemniaczanych a niestety nie może jeść takich rzeczy, Pani Doktor która zajmuje się

tatą, odradziła jedzenie takich rzeczy, żeby nie zakrztusił się ponownie. Jednak mimo tłumaczenia tata jest nadal nieszczęśliwy, co nam

zdecydowanie nie pasuje.

Od 22 lutego do 26 lutego byłam ja z moim narzeczonym, z mamą i naszą kochaną Martynią, czyli z moją, kochaną kuzyneczką w

Zakopanym. Poniekąd sponsorem naszej wycieczki była moja mama ale niech to zostanie naszą tajemnicą za co moja mama płaciła. Jak

zajechaliśmy w środę to strasznie wiało, czasami w nocy wiatr był tak silny, że myślałam o najgorszym. W dzień nie było lepiej. A w nocy było

gorzej.

Już chciałam wracać do domu ale stwierdziłam, że wytrzymam jeszcze jedną noc i jak nic się nie zmieni to wrócimy. Jednak wiatr się uspokoił

i było fajnie. Mimo tego okropnego wiatru pojechaliśmy do śnieżnego labiryntu, tam akurat na szczęście nie wiało ale ciężko mi się tam

chodziło, bo śnieg był już w pewnym sensie roztopiony ale dałam radę i to się liczy. W piątek przed południem pojechaliśmy na Gubałówkę

ale niestety było tam zimno i wiał wiatr, wieczorem ja ze swoim Piotrusiem pojechaliśmy do mega góralskiej karczmy, poszliśmy tam na

kolację. W sobotę przed południem pojechaliśmy na Krupówki, a wieczorem pojechaliśmy na kulig, tylko niestety był na kołach i siedzieliśmy

w takimwozie cygańskim. Ta przejażdżka trwała około godzinę, potem około godziny siedzieliśmy w takim góralskim szałasie, gdzie na

środku było ognisko a z boku siedziała kapela góralska i grali góralskie piosenki, potem zjedliśmy kiełbaskę z ogniska i wróciliśmy do pokoju.

Uwielbiam jeździć do Zakopanego. Uwielbiam ten góralski klimat i na pewno jeszcze tam wrócę.

Dzień kobiet był pachnący, dzień przed tym dniem była cudowna Pani Agata z mężem i od wspaniałego męża Pani Agaty dostałam ja i

mama piękne tulipany, w ten cudowny dzień dostałam rafallo i mama też, a to dostaliśmy od mojego brata,  a wieczorem dostaliśmy

piękne tulipany od mojego narzeczonego. Ten dzień uważam za cudowny.

 

Pozdrawiam cieplutko,

Marllena

Zakopane 3

Zakopane 2

 

Zakopane

M.in o moich planach w minionym roku . . .

Dzień dobry,

 

Zacznę może od tego jak w zeszłym roku m.in zbierałam pieniążki z 1 %. Wysłałam około 5 tysięcy listów do osób sprzedających na allegro,

w tych listach opisałam całą naszą historię choroby i prośbę o przekazanie nam pieniążków z 1 %. Były przeróżne odpowiedzi np. że to dobry

pomysł i że mam spierdalać. Ludzie zdrowi czasami nie umieją zrozumieć osoby chorej, która musi zebrać pieniążki na swoje leczenie. Tak

sobie to tłumaczyłam, jak ktoś mi tak odpisał nie ładnie. Tak się starałam ale pieniążków na subkoncie niestety  nie było więcej. Gdyby nie

pewien ktoś z Gdańska, uzbiralibyśmy 4 tys. zł a tak, dzięki temu komuś uzbieraliśmy około 11 tys. zł. A tak w ogóle jak pisałam te listy na

allegro, to jedna Pani odpisała mi, że już się rozliczyła ale na poprawę humoru wysłała mi piękny zegarek, którego oczywiście dodam zdjęcie.

A co u nas słychać, tak ogólnie to wielki dramat bo tata ma dalej zabronione aby jeść.To wszystko dla taty dobra. Je teraz czasami, zjada taki

deserek, w małym słoiczku, taki deserek dla maluszków, ten taki dobrze zmielony i taki deserek puszysty, jest nam bardzo przykro, że tata już

nie może jeść. Zawsze jak teraz jedziemy do taty to jest bardzo smutny, powtarza czasami, że choroba z nim wygrała, jest nam tak przykro

jak to słyszymy, że szok. Wcześniej zawsze się uśmiechał, jak tatę odwiedzaliśmy a teraz w ogóle się nie uśmiecha i to nas boli najbardziej.

Jednak zdajemy sobie sprawę z tego, że z czasem będziemy musili pogodzić się z tą decyzją i tata też.

W miniony wtorek, były walentynki, jak dla mnie zawsze był to i jest wyjątkowy czas. Chociaż moje walentynki trwły już od soboty. W sobote

dostałam pierwszy walentynkowy prezent w postaci wielkiego serduszka z biszkoptu, oblanego w czerwonej połowie. A we wtorek rano

dostałam od mojego kochanego Piotrusia, piękny bukiet, pięknego kwiatuszka w doniczce, jestem ciekawa jak długo wytrzyma bo zawsze jak

dostanę kwiatka w doniczce to kwitnie pięknie około dwóch tygodni. Zawsze dbam o swoje kwiatuszki ale szybko usychają. I ciśnie się

pytanie na usta ” co Ona z nimi robi, że tak szybko jej kwiatki usychają ? ‚. Sama nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Wracając do

walentynek, to pod wieczór mój kochany narzeczony wziął mnie do cukierni i w pewnym momencie zostawił mnie i pobiegł do toalety ale

było zupełnie inaczej, bo patrzę po 5 minutach gdzie jest i widzę jak maszeruje z piękną różą dla mnie. Byłam bardzo mile zaskoczona.

 

Pozdrawiam cieplutko,

Marlena Witkowska

zima

Co u nas słychać ?

 

Dzień dobry,

 

Wiem, że dosyć długo nie pisałam ale to przez to, że tata nie najlepiej ostatnio się czuje. Wszystko zaczęło się dziadziać w pierwszy dzień

świąt. Tzn. po Wigilii nie pojechaliśmy na pasterkę, a co roku jest dla nas ważne , jednak przed godziną 22 zrobiłam się bardzo zmęczona i

poszłam spać ale miałam wielkie wrzuty sumienia, że nie pojechałam na pasterkę, dlatego w pierwszy dzień świąt wstałam dosyć wcześnie

i pojechaliśmy do kościoła. Po naszym powrocie tata zjadł obiad, troszkę odpoczął i zapragnął wypić kawę i zjeść ciasto. Tata bardzo lubi

ciasto jednak okropnie zakrztusił się kawą. Zjadł kawałek ciasta i mamusia przyszła dosłownie na sekundę do mnie, zobaczyć jak ja się czuję,

no i w tym czasie tata podniósł kawę i wlał w siebie około pół kubka, to się działo dosłownie w paru sekundach. Czegoś takiego jeszcze nie

widziałam i mam nadzieję, że więcej to się nie powtórzy. Po tym wszystkim tata zapragnął jechać do Miłkowa, czyli tam gdzie teraz

przebywa. Mama z moim kochanym Piotrusiem zapakowali tatę do auta i pojechali do Miłkowa, mamusia oczywiście wszystko opowiedziała

tam, co się wydarzyło więc po chwili ściągnęli tacie flegmę i trochę było lepiej ale niestety nie spał całą noc i czasami kaszlał. Na drugi dzień

mama pojechała do taty ale jest tylko karmiony przez peg, w ogóle nic nie je. Myśleliśmy, że z czasem i ten problem zniknie ale niestety była.

taty Pani Doktor, która stwierdziła, że tata zostanie karmiony przez peg, żeby sytuacja nie powtórzyła się. Jednak tacie nie podoba się to

wszystko i chce walczyć oto, żeby znowu jeść. Dla nas najważniejsze jest to aby tata był szczęśliwi i pomożemy tacie w tym w czym możemy

mu poomóc. A ja zaczęłam chdzoić na akupunkture laserową z powodu m.in tego brzuch co mnie boli za zwyczaj po lewej stronie. Postaram

sie przejść z akupupunktury laserowej na zwykłą, jest to dla mnie okropny strach bo boje się igieł ale wiem, że nie ma nic za darmo. A od nie

jednej osoby słyszałam, że akupunktura potrafi zdziałać cuda więc ja też chcę to poczuć i móc się pochwalić, że te igiłki mi pomogły.

W ostatniej notce pisałam, że prawdopodobnie, pójdę na sylwestra na tą świetlicę na Duchawie, gdzie chodzę praktycznie co roku.

Zastanawiałam się dniami i nocami czy tam pójść ale mój kochany narzeczony i mama cały czas powtarzali, żebym szła więc poszłam. Czułam

się wyjątkowo tego wieczora. Zostałam bardzo fajnie uczesana, tzn. mi bardzo się podobała ta fryzurka. Każdy mówił, że mam fajną fryzurkę,

pasującą, miałam też cudowny makijaż i cudownie zrobione paznokcie. Na świetlicę poszliśmy około godziny 19 a do babci,tam gdzie spałam

przyszłam po godzinie 24. Niestety w ogóle nie tańczyłam ale mimo to było naprawdę fajnie.

 

Pozdrawiam cieplutko,

Marlena

 

sylwestra

zima